W miniony poniedziałek 16 listopada,  Grupa historyczna i jej lider Janusz Wentruba, zorganizowała  wycieczkę do Trzcińska – Zdroju i Chojny. Sam początek  zaczął już się raczej komfortowo, bo pojechaliśmy luksusowym,  super wygodnym autokarem. Potem było już tylko lepiej. Cudze chwalicie, swego nie znacie – to powiedzenie idealnie pasuje do tego co zobaczyliśmy.  Jeździmy daleko, w Polskę,  szukamy pięknych miejsc i oczywiście znajdujemy, bo Polska jest piękna.  Jednak tylko sto kilometrów od Goleniowa leży Trzcińsko – Zdrój  i trochę dalej Chojna. Małe miasto ale z jakże wielkimi pokładami atrakcyjności turystycznej i historycznej. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem wiedzy naszych dwóch przewodników i gościnności gospodarzy, szczególnie w Trzcińsku – Zdroju. Przyjęli nas super serdecznie – dyrektor Domu Pomocy Społecznej i Burmistrz. Obaj mają swoje siedziby w zabytkowych obiektach, a że szlachectwo zobowiązuje, są  zapalonymi miłośnikami swojego historycznego miasta, i wszyscy czterej (bo i przewodnicy), mogą opowiadać o nim godzinami. Dyrektor ugościł nas kawą i herbatą, opowiadając o  mieście i niewykorzystanych, bogatych złożach borowiny ( Trzcińsko – Zdrój to przedwojenne znane uzdrowisko), a Burmistrz zaprosił do Ratusza i pozwolił zasiąść na zabytkowym tronie.    

Spacerowaliśmy więc  po małym Trzcińsku- Zdroju, oprowadzani przez charyzmatycznego przewodnika, ubranego w oryginalny strój historycznego mieszkańca i podziwialiśmy miasto, jego historię i zabytki.   Pogoda nam sprzyjała, a dwie godziny minęły migiem. Potem była Chojna i jej wspaniałe gotyckie obiekty. Kto wie,  że właśnie tutaj rośnie drzewo starsze niż słynny Bartek? To platan, przed którym robiliśmy sobie zdjęcia. 350 lat. W piwnicy zabytkowego Ratusza mieści się piękna restauracja i w jej wnętrzach zjedliśmy na zakończenie wspaniały obiad z deserem. Nie zabrakło kawy i herbaty. Obsługa sprawna, sympatyczna kompetentna i życzliwa. Gdy skończyło się ciasto, półmiski zapełniły się ponownie. Pełni wrażeń,  najedzeni i trochę zmęczeni zakończyliśmy naszą wycieczkę.

Co widzieliśmy, niech powiedzą już zdjęcia. Gospodarze Trzcińska – Zdroju zapraszają,  a wielu tajemnic nie ujawnili nam celowo, zachęcając tym sposobem do ponownego przyjazdu.

Januszu, dziękujemy za pomysł i przekazuję Ci wszystkie zebrane gratulacje ( oj duuuuuużo). jb