2025/2026,  Aktualności,  WYCIECZKI

BUDAPESZT i Zakole Dunaju – odcinek drugi….

Drugi dzień zwiedzania….
Po solidnym śniadaniu wraz z naszym wspaniałym przewodnikiem Jerzym pojechaliśmy penetrować Zakole Dunaju.
Zaczęliśmy od Esztergom gdzie znajduje się wspaniała Bazylika Ostrzyhomska, oficjalnie:  Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i Świętego Wojciecha – największa i najważniejsza katedra katolicka na Węgrzech, klasycystyczna świątynia wybudowana na miejscu wcześniejszej XII-wiecznej świątyni św. Wojciecha, zniszczonej podczas walk z Turkami. Świątynię, zaprojektowaną przez architektów: Pála Kühnela, Janosa Pakha i Józsefa Hilda, wzniesiono w latach 1822–1869.Katedra jest siedzibą arcybiskupa Ostrzyhomia i Budapesztu i jednocześnie prymasa Węgier.
Charakteryzuje się bardzo dużymi rozmiarami, ma prawie 120 m długości
i 40 m szerokości. Dominującym elementem jest kopuła, oparta na wysokim bębnie otoczonym kolumnami. Jej szczyt osiąga 100 m wysokości. Fasadę główną wyróżnia ogromny portyk kolumnowy. Ma on klasyczne formy i jest zwieńczony trójkątnym tympanonem.

Po bokach fasady usytuowano dwie wieże, wyodrębnione z głównej bryły. Wnętrze pozbawione naw bocznych jest wyjątkowo przestronne.
Dwie szerokie nawy krzyżują się pod monumentalną kopułą. Jej wnętrze rozświetla szereg dużych okien. Ściany kościoła są pokryte jasnoszarym marmurem, urozmaiconym elementami 
z czerwonego kamienia. Sklepienia zdobią delikatnie złocone ornamenty.
Z tarasów otaczających Bazylikę podziwialiśmy piękną panoramę rzeki Dunaj oraz mostu Marii Valerii łączącego dwa kraje – Słowację i Węgry.
Następnie udaliśmy się do zamku – twierdzy w Visegradzie. Pierwsze wrażenie z okien autokaru – ciekawe jak tam dojedziemy??Przewodnik żartował, że trzeba będzie pokonać wejście na górę tylko na nogach. Na szczęście okazało się, że podjechaliśmy autokarem dość wysoko, ale i tak sporo schodów było przed nami.
Twierdza i zamek w Visegrádzie (Wyszehradzie) to historyczny kompleks obronny na Węgrzech, w skład którego wchodzą Cytadela (Zamek Górny), Pałac Królewski oraz Wieża Salomona. Obiekt słynie

z panoramicznych widoków na Zakole Dunaju – co naocznie stwierdziliśmy:) oraz z organizowanego tu w 1335 roku historycznego zjazdu monarchów Polski, Czech i Węgier.
Cytadela zbudowana w XIII wieku przez króla Belę IV, oferuje wystawy historyczne oraz widok na meandrujący Dunaj.
Pałac Królewski to dawna wczesnorenesansowa siedziba królewska m.in. Macieja Korwina.
Wieża Salomona potężna baszta mieszkalno-obronna w dolnej części systemu obronnego.
Warto było pokonać kilkadziesiąt schodków by delektować się wspaniałymi widokami.
Kolejny przystanek tego dnia to miasteczko Szentendre słynące między innymi z Muzeum Marcepana, ale nie tylko.
Miasto jest pełne krętych i wąskich lub bardzo wąskich uliczek. Magnesem jest pasaż nad Dunajem oraz liczne kawiarnie i restauracje. Głównym placem jest Fő tér z barokową i rokokową zabudową. Na jego środku znajduje się krzyż morowy z 1763, ustawiony jako podziękowanie za ustąpienie epidemii. Ciekawostką tego miejsca jest duża ilość cerkwi, o czym szczegółowo opowiedział Pan Jerzy.
My swoje kroki skierowaliśmy oczywiście do Muzeum Marcepana. Znajdują się tu piękne dzieła wykonane w całości
z marcepana, jest to możliwe dzięki jego genialnym właściwościom plastycznym – pozwala bowiem uformować różnorodne figurki. Pod każdą rzeźbą (?) znajduje się informacja o tym, co przedstawia; ile waży, kto ją zrobił i ile mu to zajęło. Napisy zostały umieszczone po węgiersku i po angielsku. Niestety trochę brakuje szczegółów o samej produkcji. Można za to przez szybę obejrzeć pracownię, w której powstają słodkie eksponaty. Podziwialiśmy miniaturę parlamentu budapeszteńskiego oraz znane figury ze świata kultury popularnej, takie jak Muppety. Największe wrażenie zrobiły  posągi oryginalnych rozmiarów Michaela Jacksona oraz księżnej Diany.  Fantastyczne są fragmenty sal przeznaczone różnym animacjom. Tu już artyści poszaleli z możliwościami. Obok marcepanowych rzeźb przedstawionych po disnejowsku, jak m.in. 101 Dalmatyńczyków, czy Mała Syrenka – są tu również własne wariancje. Jest Czerwony Kapturek, Pinokio, kilka węgierskich bajek, przedstawione zostały scenki z bajek Braci Grimm. Jest też kilka “zwyczajnych” tortów ozdobionych figurkami, ale większość z nich wygląda jednak jak jakieś mini zabawki w domkach, czy w plenerze. Piękne to wszystko i ciężko uwierzyć, że ktoś to sam zrobił bez użycia maszyn, kiedy ja sama nie umiem nawet zrobić porządnego ślimaka z plasteliny….
Bezpośrednio w budynku Muzeum znajduje się sklepik, gdzie można było nabyć różne marcepanowe „cuda”, co wielu z nas skusiło.
Po krótkiej przerwie na małe co nieco w lokalnych restauracjach, syci wrażeń duchowych i wzrokowych powróciliśmy do naszego doskonałego temperaturowo hotelu….

J.K.