2025/2026,  Aktualności,  Galeria,  WYCIECZKI

BUDAPESZT i ZAKOLE DUNAJU – odcinek pierwszy….

Pierwszy dzień zwiedzania…
Po śniadaniu pełnym różnych smakowitości, wyposażeni w nakrycia głowy, parasole (od słońca) oraz butelki z wodą udaliśmy się do autokaru gdzie czekał nasz węgierski pilot. Okazało się, że Pan Jerzy jest Polakiem, gdyż Jego mama pochodzi z Polski. Nie mieliśmy więc problemu ze zrozumieniem opowieści o odwiedzanych miejscach.
Bo język węgierski jest niestety totalnie nie do pojęcia.
Zasób wiadomości Pana Jerzego o mieście, historii  Węgier okazał się wręcz nieograniczony.
Na samym wstępie dowiedzieliśmy się, że Budapeszt – stolica i największe miasto Węgier powstał z połączenia Budy i Obudy na prawym brzegu Dunaju z Pesztem na lewym brzegu tej rzeki.
Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od Wzgórza Zamkowego 
(175 metrów n. p. m.), na które częściowo (na szczęście) wjechaliśmy windą, bo schodami byłoby dość ciężko. Podziwialiśmy kompleks pałacowy przez wiele wieków siedzibę władców Węgier. Zamek Królewski bardzo ucierpiał podczas II wojny światowej – praktycznie został całkowicie zniszczony. Kopuła i dach w wielu miejscach się zawaliły, grzebiąc pod sobą mnóstwo cennych skarbów sztuki, zaś elementy wyposażenia, takie jak obrazy i dywany, po zakończeniu walk zostały uznane za łupy wojenne i wywiezione przez zwycięskich Sowietów. Odbudowa zamku Królewskiego rozpoczęła się w latach 60. XX wieku i ciągnęła się do lat 80. XX wieku. Fasadom budynku nadano barokowo–klasycystyczny wygląd przy jednoczesnym pozbawieniu ich pierwotnej, bogatej w detale dekoracji rzeźbiarskiej. Od 2014 roku trwa odbudowa ważnych historycznie budynków,
ale już w oparciu o dawne szkice i rysunki by przywrócić ich piękny barokowy wygląd. Te które są w ten sposób zrekonstruowane wyglądają imponująco. Podziwialiśmy neorenesansowy budynek ujeżdżalni z detalami architektonicznymi, który dziś służy jako nowoczesna przestrzeń eventowa przeznaczona na bale, konferencje, wystawy i targi sztuki.
Fasada samego zamku nie jest specjalnie zachwycająca. Wyjątkiem jest położona na tyłach kompleksu piękna fontanna przedstawiająca polowanie króla Macieja Korwina. Wodotrysk ten jest stosunkowo młody, gdyż jego budowa zakończyła się w 1904 roku i była częścią prac rekonstrukcyjnych Pałacu Królewskiego.
Przystanęliśmy przy Pałacu Sándora (Sándor-palota) budynku stojącym tuż obok zamku. Jest to oficjalny dom prezydenta Węgier, przed którym można zobaczyć zmianę warty. Ten klasycystyczny budynek wybudowany w latach 1803 – 1806 również dokumentnie zniszczony podczas II wojny Światowej. Jego wierne odtworzenie nastąpiło dopiero w latach 2000 – 2002. W pobliże Pałacu można się dostać kolejką linowo – terenową (Budavári Sikló).
Podziwialiśmy piękny Kościół Najświętszej Marii Panny albo kościół Macieja, który jest jednym z najważniejszych i najbardziej znanych kościołów węgierskich. Oficjalnie nosi wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, jednak zarówno przez miejscowych, jak i przez turystów, zwany jest popularnie kościołem Macieja (określenie pochodzi od króla Macieja Korwina nie od Świętego Macieja!). Powstał na bazie wcześniejszej świątyni z XIII wieku, w której odbywały się najważniejsze węgierskie uroczystości kościelne i państwowe (m.in. ślub Macieja Korwina). Z elementów romańskiej konstrukcji zachował się główny portal, wieża południowa i oratorium w jednej z kaplic. Rozbudowa i rekonstrukcja świątyni została przeprowadzona w stylu neogotyckim w latach 1874-1896. Po zniszczeniach z II wojny światowej, kiedy kościół służył Niemcom za kuchnię polową, a Rosjanom za stajnię, kościół poddano kolejnej odbudowie, która trwała aż do lat 70. XX wieku. Ten neogotycki kościół wyróżnia piękny dach pokryty kolorowymi dachówkami Zsolnaya. Pokrywają one główny dach w geometryczny wzór rombu w odcieniach głębokiej zieleni, złota i rdzy Koronkowa, biała wieża kościoła Macieja to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Budapesztu.
Jej wysokość licząc od posadzki kościoła wynosi 78.16 m, a od poziomu ulicy 76.57 m.                                                                Wewnątrz kościoła jest wysoka nawa, stosunkowo wąska i pokryta od podłogi po sklepienie malowanym wzorami geometrycznymi i roślinnymi. Nie są to subtelne dekoracje: ściany nasycone głębokimi czerwieniami, błękitami i ochrami, a każda widoczna powierzchnia niesie jakiś motyw. Efekt tych malowideł jest bliższy wnętrzom inspirowanym kulturą mauretańską niż kościołowi gotyckiemu – i właśnie ten kontrast z zewnętrznym gotykiem jest jedną z prawdziwych osobliwości budynku.
Na górnej kondygnacji znajduje się Skarbiec gdzie obejrzeliśmy repliki węgierskich insygniów koronacyjnych oraz oryginalne wyroby złotnicze.
Kolejne odwiedzane  na Wzgórzu Zamkowym miejsce to Baszta Rybacka. Jasne mury i baszty ozdobne, stanowią najlepszy widok na rzekę Dunaj i Parlament. Bastion Rybacki wykonany jest z białego wapienia i całą swoją postacią przypomina starożytny zamek, otulony magią. Podobnie jak większość zespołów architektonicznych na Węgrzech, zamek wybudowany w stylu neogotyckim.
Plac przy Kościele Macieja nazywany placem Świętej Trójcy – od umieszczonej na jego środku Kolumny. Została ona postawiona na początku XVIII wieku w intencji zakończonej zarazy oraz uniknięcia podobnych tragedii w przyszłości.
Po obejrzeniu wszystkiego co warto na Wzgórzu Zamkowym przejechaliśmy autokarem na kolejne Wzgórze – tym razem Gellerta. Jest to wzgórze o wysokości 235 metrów n.p.m., a swoją nazwę zawdzięcza biskupowi Gellertowi, który właśnie tutaj miał zostać zamordowany przez pogan (według legendy spuszczono go ze szczytu w drewnianej beczce).
Na samym szczycie wzgórza znajduje się Pomnik Wolności (Szabadság-szobor), wzniesiony w  1947 roku i przez długie lata poświęcony żołnierzom radzieckim poległym w walce o Budapeszt. Przedstawia on 14-metrową kobietę z brązu trzymającą palmowy liść, ustawioną na 26-metrowym postumencie. Po 1989 roku z pomnika usunięto komunistyczne symbole (m.in. postać radzieckiego żołnierza czerwoną gwiazdę) oraz napis dziękujący Armii Czerwonej za wyzwolenie miasta – obecnie pomnik ma uniwersalne przesłanie
i upamiętnia wszystkich, którzy polegli za Węgry.
Spod pomnika rozpościera się panorama południowych i wschodnich dzielnic stolicy. Jest to faktycznie doskonały punkt widokowy – podziwialiśmy

z zachwytem panoramę całego Budapesztu.                                      
Po obejrzeniu powyższych atrakcji podjechaliśmy na przystań dla statków i podczas krótkiego rejsu po Dunaju skorzystaliśmy z okazji podziwiania zabudowań Budapesztu od strony wody.
Trzeba przyznać, że niektóre budowle wspaniale wyglądają właśnie od strony rzeki  – szczególnie gmach Parlamentu.
Na zakończenie tego upalnego dnia udaliśmy się spacerkiem przez piękny Most Małgorzaty który łączy bulwar świętego Stefana (węg. Szent István körút) po stronie peszteńskiej i bulwar Małgorzaty (węg. Margit körút) po stronie budańskiej z Wyspą Małgorzaty. Most ma 607 m długości i 25,4 m szerokości i musieliśmy odbyć ten „krótki” spacerek na własnych nogach.                Wyspa Małgorzaty to taka zielona, zaciszna oaza na Dunaju. Promenady wiodą wokół terenów parkowych, wieży ciśnień w stylu secesyjnym, ruin XIII-wiecznego klasztoru dominikanów, muzycznej fontanny i niewielkiego ogrodu zoologicznego. Do innych atrakcji tej wyspy należą ścieżki dla amatorów biegania, termy i baseny.
Usytuowano tutaj pomnik z 1973 roku symbolizujący połączenie Budy, Obudy i Pesztu.
Najbardziej urzekła nas grająca fontanna, w której woda niejako tańczy w rytm muzyki. Jest to jednocześnie największa fontanna na Węgrzech.
Znajduje się również sporo punktów gastronomicznych,
z których w wolnym czasie skwapliwie skorzystaliśmy kosztując lokalnego piwa, pysznych lodów lub dobrej kawy.
Po tym intensywnym, pełnym słońca dniu z ulgą wróciliśmy do klimatyzowanych hotelowych pomieszczeń.
Z całą pewnością zasłużyliśmy na odpoczynek oraz omówienie wrażeń….

J.K.