2025/2026,  Aktualności,  Galeria,  WYCIECZKI

PODLASIE PEŁNE TAJEMNIC – dzień czwarty…

Zapowiadany jako podróż szlakiem filmu „U Pana Boga w ogródku” oraz Tatarów Polskich…
Zaczynamy do Supraśla – miasteczka położonego  nad rzeką Supraślą, na Wysoczyźnie Białostockiej, jest otoczone Puszczą Knyszyńską. Dzięki walorom ekologicznym miasta, czystości powietrza, brakowi ośrodków przemysłowych, mikroklimatowi oraz znajdującym się w pobliżu Supraśla bogatym złożom borowin, w 1999 Supraśl uzyskał status uzdrowiska. Zatrzymujemy się przed pięknym secesyjnym Pałacem, w którym obecnie mieści się  Liceum Plastyczne im. Artura Grottgera.  Ten secesyjny pałac to siedziba jednej z najsłynniejszych rodzin supraskich fabrykantów – rodziny Buchholtzów, zbudowany w latach 1892–1903. We wnętrzu zachowane polichromie, stolarka, sztukateria i żeliwna secesyjna klatka schodowa. Przy pałacu park przekomponowany na początku XX w. (jedyny przykład secesyjnego ogrodu w województwie podlaskim). Niestety oglądamy ten piękny obiekt jedynie przez płot…
Następnie klimatyczną uliczką zabudowaną drewnianymi domami, które wg znajdujących się na nich tabliczkach należały do różnych rzemieślników przechodzimy obok neobarokowego, wybudowanego w latach 1861–1865 Kościoła pw. Świętej Trójcy.
Zatrzymujemy się przy skromnym budynku Ratusza pochodzącym z  1906 roku. Pierwotnie pełnił on funkcję szkoły ufundowanej przez baronową Józefinę Zachert, a obecnie jest siedzibą Urzędu Miejskiego. W pobliskim ładnie zadbanym parku ustawiony jest pomnik upamiętniający zwycięstwo nad bolszewikami w 1920 roku.
Naszym głównym punktem do odwiedzenia w Supraślu jest Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Apostoła Jana Teologa,  Ławra Supraska – jeden z pięciu prawosławnych klasztorów męskich w Polsce.
Pierwszą niespodziankę zaliczamy już przy bramie wejściowej. Okazuje się, że osoby w zbyt krótkich spodniach (obu płci) muszą założyć specjalne „zapaski”, by przykryć gorszące elementy ciała…:)
Następnie w towarzystwie Brata Jana udajemy się do cerkwi, nazywanej letnią.
Główna cerkiew monasterska jest obiektem łączącym funkcje obronne i sakralne. Budynek zawiera cechy stylu bizantyńskiego i gotyckiego. Cerkiew w monasterze supraskim posiada cztery wieże w narożnikach, zaś w głównym gzymsie znajdują się strzelnice. Wnętrze to piękne barkowe wyposażenie z ołtarzami bocznymi. Szczególną wartość ma siedemnastowieczny ikonostas, rozciągający się na całą długość cerkwi (dwanaście metrów), przy czym oczom wiernych podążających w kierunku ołtarza od wejścia ukazuje się jedynie część centralna, gdyż pozostałe są zasłonięte przez kolumny. W związku z tym w części środkowej, przy carskich wrotach, znajdują się po trzy kolumny, ikona nad carskimi wrotami jest ujęta między dwa pilastry, wizerunku w trzecim rzędzie ikonostasu flankują po dwie kolumny. Konstrukcja całości stwarzała iluzję wysunięcia środkowej części bliżej wiernych. Zachowane są oryginalne fragmenty polichromii; szczególne wrażenie robi złoty żyrandol. Brat Jan bardzo szczegółowo objaśnił zasady modlitw w cerkwi, w tym co ciekawe zwrócił uwagę na brak instrumentów. Tradycja prawosławna (cerkiewna) nie korzysta z instrumentów muzycznych, a cała modlitwa opiera się na śpiewie a cappella (wykonywanym przez chór lub recytowanym). W cerkwi znajduje się Ikona Matki Bożej Supraskiej   przy której zawieszonych jest mnóstwo wotów – wierni składają je jako podziękowania lub prośby.
Obejrzeliśmy również znajdująca się obok cerkiew tzw. zimową – mniejszą i mniej bogato wyposażoną, ale też wartą uwagi.
Następnie podziwiając meandry rzeki Supraśl przeszliśmy do bardzo bogatego Muzeum Ikon. Muzeum utworzone jest na terenie prawosławnego monasteru, który ma ponad pięćsetletnią tradycję. W zbiorach tego Muzeum Podlaskiego jest ok. 1,2 tys. ikon. Duża część tego zbioru to ikony zatrzymane przez celników w czasie prób przemytu ich do Polski zza wschodniej granicy, które po zakończeniu postępowań sądowych zostały przekazane do muzeum.
         W muzeum obejrzeliśmy m.in. ikony związane z Chrystusem, Matką Boską, z 12 najważniejszymi świętami cerkiewnymi, ikony przedstawiające poszczególnych świętych (m.in. św. Mikołaj czy św. Jerzy). Najstarsze z prezentowanych ikon pochodzą z XVIII wieku, muzeum zabiega o to, aby w przyszłości stałą ekspozycję wzbogacić o starsze ikony. Zwiedzając pomieszczenia mogliśmy zobaczyć mnicha piszącego ikony w swojej celi, przydrożną kapliczkę (w niej pierwszą ikonę w zbiorach białostockiego muzeum, podarowaną placówce przez osobę prywatną w 1966), a nawet tzw. „święty kąt”, czyli domowy ołtarzyk z ikoną, umieszczony w witrynie oryginalnego okna, pochodzącego z jednego ze starych domów na Podlasiu. Oddzielnie prezentowane są unikatowe, XVI-wieczne supraskie freski, uratowane po II wojnie światowej z udziałem m.in. Michała Bałasza,  dzięki którym oglądający mogą zapoznać się z historią klasztoru w Supraślu.
W czasie zwiedzania obejrzeliśmy trzy filmy: o pisaniu ikon, historii supraskiego klasztoru oraz o cerkwiach na Podlasiu.
Po obejrzeniu wszystkiego w Supraślu wyruszamy w dalszą podróż.
Tuż obok granicy z Białorusią w gminie Krynki leży niewielka wieś Kruszyniany. Miejscowość niezwykła. To obok Białegostoku największe centrum polskich Tatarów, znanych z powieści Henryka Sie
nkiewicza jako Lipkowie. Król Jan III Sobieski za zasługi dla Rzeczypospolitej i walkę z Turkami, nadał im wsie Kruszyniany, Nietupa, Łużany i Poniatowicz oraz zwolnił z podatków i wydał zgodę na budowę meczetu. Jeden z nich uratował życie Sobieskiemu w Bitwie pod Parkanami. W Kruszynianach ponad trzysta lat temu osiedliło się około 45 rodzin. Obecnie żyje 6 rodzin tatarskich a także prawosławni i katolicy. Wieś jest miejscem gdzie krzyżują się trzy wielkie religie. A mieszkańcy śmieją się, że z powodu świąt i  wzajemnego poszanowania  dla wiary, mają więcej dni wolnych niż pracujących. No bo kto będzie przeszkadzał i np. rąbał drewno w Wielkanoc czy Ramadan?
Pierwsze kroki kierujemy do osławionej Jurty Tatarskiej, której właścicielką jest Dżenneta Bogdanowicz.
Miejsce to z założenia miało kultywować tradycje i zwyczaje tatarskie, prowadzić prawdziwą tatarską kuchnię. Obecnie jest to raczej regionalna restauracja, w której faktycznie serwuje się dania kuchni tatarskiej. Oryginalna Jurta Tatarska spłonęła bowiem 8 lat temu. Jadłospis dość bogaty – każdy mógł czegoś spróbować; ale obsługa goniąca pomiędzy stolikami nie ma nawet czasu by o tej tatarskiej kuchni coś powiedzieć. Sposób regulowania rachunku oryginalny – jeden na cały stolik, bo szkoda czasu:). Podane dania były smaczne, porcje pokaźne – ale klimatu brak. A tyle się o tym miejscu nasłuchaliśmy…
Spokojnym spacerkiem udaliśmy się do  meczetu, który powstał w 1795 roku. Aby wejść do wnętrza trzeba zdjąć buty, co wywołało sporo żartów. Podłoga w pomieszczeniu usłana dywanami, więc nie było źle J. Niezwykle barwnym  przewodnikiem okazał się  Dżemil Gembicki. Jego duży talent do opowiadania sprawił, że nikt się  nudził podczas słuchania o zwyczajach tatarskich, których w tym krótkim czasie sporo poznaliśmy. Tuż za meczetem w lasku na wzgórzu znajduje się mizar czyli cmentarz muzułmański. Otoczony niskim kamiennym murkiem, został założony pod koniec XVIII wieku. Co ciekawe najstarsze muzułmańskie pochówki mają tablicę, na których napisy znajdują się po przeciwnej stronie do tej zwyczajowo stosowanej przez katolików. Na grobie znajdują się dwa kamienie  – większy pod głowę, mniejszy pod nogi. Nowoczesność dotarła jednak i tutaj bo branża funeralna nie wybiera religii. Jedynie symbole związane z wyznaniem odróżniają takie pochówki od katolickich.
A nowe przeplata się ze starym. Zostaliśmy poinformowani, że to jedyny cmentarz tatarski w Polsce, tak więc jeżeli ktoś narodowości tatarskiej umrze np. w naszym województwie, to jego zwłoki przewiezione zostaną na ten właśnie cmentarz…
W drodze powrotnej zajechaliśmy do Sokółki. Naszym celem była Kolegiata pw. św. Antoniego i Sanktuarium Cudu Eucharystycznego – zabytkowa świątynia rzymskokatolicka,  zbudowana w latach 1840–1848 w stylu klasycystycznym 
z dwiema wieżamidzwonnicą  (budynek bramny), dzięki staraniom dziekana księdza Józefa Kryszczuna.
Cud eucharystyczny w Sokółce został uznany przez Kościół katolicki na szczeblu diecezjalnym. W 2009 roku powołana komisja kościelna potwierdziła zjawisko, a od 2011 roku Ciało Pańskie jest oficjalnie wystawione w relikwiarzu na widok publiczny w bocznej nawie kościoła. Watykan nie wydał jeszcze ostatecznego orzeczenia, jednak spra
wa jest oficjalnie znana i nie sprzeciwia się wierze. Zastaliśmy wiele osób modlących się w Kościele w ten zwykły dzień…. Podniesieni na duchu wróciliśmy do hotelu:)

oplus_131104

Julia K.