Dlaczego Uniwersytet Trzeciego Wieku?

Organizacji pozarządowych działających w środowisku seniorów jest w Gminie Goleniów wiele: Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów, Związek Kombatantów i Więźniów Politycznych RP, Związek Inwalidów Wojennych, Związek Byłych Żołnierzy Zawodowych, Związek Emerytów Policji, Związek Emerytów Służby Więziennej, Związek Żołnierzy Zawodowych czy lokalnie działające Stowarzyszenie Seniorów Rytm, Klub Seniora Relaks i Klub Seniora Barnim. Jest w czym wybierać. W tym gronie Uniwersytet Trzeciego Wieku powstały w 2008 roku jest najmłodszą organizacją. Kilku jej członków spytaliśmy, dlaczego związali się właśnie z tą.

Grażyna Nadobna: Jestem dumna (wywiad)

Grażyna Nadobna

inicjatorka utworzenia i pierwszy prezes
Stowarzyszenia Uniwersytet Trzeciego Wieku

Grażyna NadobnaByła Pani główną inicjatorką powołania w Goleniowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Jak zrodził się ten pomysł?
Kiedyś, przeglądając strony internetowe, zupełnie przypadkiem trafiłam na informacje o uniwersytetach trzeciego wieku. Zainteresowały mnie, a kiedy przekonałam się, że jest to dość popularna forma pracy z osobami starszymi i funkcjonuje z powodzeniem nawet w miejscowościach mniejszych niż Goleniów, pomyślałam, że warto coś takiego zorganizować i u nas. Tym bardziej, że nasze miasto położone jest blisko dużego ośrodka akademickiego i z wykładowcami nie powinno być problemu.

Dlaczego pomyślała Pani o UTW a nie o innej formie adresowanej do seniorów?
W UTW spodobało mi się to, że oferują one różne formy aktywności, nie tylko fizycznej ale również, a może przede wszystkim, intelektualnej. Myślę tu o sekcjach nauki języków obcych i obsługi komputera, z czym starsze osoby mają problem, a także o wykładach. W myśl zasady „przez trudy do gwiazd”, albo „całe życie człowiek się uczy”.

Znalazła Pani osoby, które Panią w realizacji tego pomysłu wsparły?
Tak. W tym pierwszym okresie bardzo pomogli mi pani Marzena Domańska, dyrektor Wydziału Administracji i Spraw Społecznych oraz ówczesny burmistrz pan Andrzej Wojciechowski. Ale nie tylko oni. W fazie organizacji swoim doświadczeniem wsparła mnie pani Krystyna Pichnicka, szefowa Stowarzyszenia Seniorów „Rytm”. Chociaż przyznam, że kiedy doszło do pierwszego spotkania z przyszłymi słuchaczami, mocno obawiałam się o frekwencję. Ale nie było tak źle.

Kierowała Pani Stowarzyszeniem przez 4 lata. Od 2012 roku UTW ma nowego „rektora”, ale Pani nadal zostawiła sobie indeks. W jakich zajęciach Pani uczestniczy?
Teraz, ze względu na stan zdrowia, nie uczestniczę już w żadnych. Biorę tylko udział w spotkaniach ogólnych połączonych z wykładami. Członkiem Stowarzyszenia będę nadal i włączać się będę w jego działania na ile mi zdrowie pozwoli. Teraz na przykład jestem w zespole przygotowującym obchody 5-lecia UTW. A nawiązując do pierwszej części pytania – cieszę się z tego, że prezesem Stowarzyszenia UTW jest pani Zofia Michalewicz, która ze mną zaczynała. Poznałam ją z najlepszej strony, to dobrze wróży na przyszłość.

Dzisiaj, po 5 latach, jest Pani zadowolona z tego swojego „dziecka”?
Tak, nawet bardzo. Warto było powołać do życia to „dziecko”. Dzisiaj z dumą patrzę, jak się rozwija. I to mnie cieszy.

A czego Pani, jako „mama”, temu swemu „dziecku” z okazji piątych urodzin życzy?
Coraz więcej studentów i coraz bogatszej oferty… Widziałabym na przykład koło szachowe i brydżowe. A wszystkim seniorom polecam Uniwersytet Trzeciego Wieku, bo tu można się wielu nowych rzeczy nauczyć, poznać wspaniałych ludzi i zwiedzić w miłym towarzystwie kawałek świata.

Rozmawiała
Maria Palica

Zofia Michalewicz: Czas trudny, ale satysfakcjonujący

Zofia Michalewicz

Prezes UTW w Goleniowie

Zofia MichalewiczMinęło 5 lat.
Przeżywaliśmy wzloty i upadki, uczyliśmy się pilnie od tych, którzy wiedzieli więcej i chcieli pomóc, dawali dobre rady, a przede wszystkim dopingowali. Okrzepliśmy i rozrośliśmy się, zaczęliśmy być dumni z przynależności do naszego goleniowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Nie robiliśmy nic nadzwyczajnego: biegaliśmy, chodziliśmy, śpiewaliśmy, tańczyliśmy, gotowaliśmy, uczyliśmy się (języków obcych, obsługi komputera), zaspokajaliśmy nasze potrzeby intelektualne (kino, opera, operetka, teatr, wykłady), zwiedzaliśmy bliskie i odległe miejsca. Te proste zajęcia miały na celu włączenie naszych studentów do ustawicznego kształcenia, by mogli aktualizować swoją wiedzę i umiejętności, by byli otwarci na kontakty z innymi, by aktywnie uczestniczyli w procesach zachodzących wokół nich, by zachowali i zwiększyli swoją sprawność intelektualną, psychiczną i fizyczną.
Goleniowski Uniwersytet Trzeciego Wieku tworzą ludzie – ci pracujący na rzecz innych i ci czerpiący pełnymi garściami z tej pracy. Wszystkim z okazji naszego skromnego jubileuszu dziękuję za zaufanie, jakim obdarzają Zarząd Stowarzyszenia i mnie osobiście, za chęć bycia naszym studentem, za udział w pracach Uniwersytetu, za aktywność, za kulturę osobistą. Nasz Uniwersytet tworzymy wszyscy.
Mam również zaszczyt podziękować osobom, które wspierają nasze działania w różny sposób i przyczyniają się do naszego istnienia. Bez ich życzliwej pomocy nie poradzilibyśmy sobie z wieloma problemami. Dziękuję władzom Gminy Goleniów i pracownikom administracji samorządowej, dyrekcji i pracownikom Goleniowskiego Domu Kultury, Miejskiej i Powiatowej Biblioteka Publicznej, Ośrodka Dokumentacji Dziejów Ziemi Goleniowskiej.
Dziękuję wszystkim organizacjom z nami współpracującym, a działającym na rzecz seniorów w Goleniowie, zaprzyjaźnionym Uniwersytetom Trzeciego Wieku z Województwa Zachodniopomorskiego oraz spoza jego granic.
Mam nadzieję, że dalsza życzliwość Państwa przyczyni się do rozkwitu naszego Uniwersytetu i zapewnienia różnych form edukacji seniorów tak istotnej z uwagi na zachodzące w świecie zmiany demograficzne i ich konsekwencje.

Irena Kwietniak: Od chałupnictwa po sprawną organizację

Irena Kwietniak

przewodnicząca Komisji Rewizyjnej,
w Uniwersytecie Trzeciego Wieku od początku jego istnienia

Irena KwietniakUniwersytetem Trzeciego Wieku zainteresowałam się, gdyż już sama nazwa gwarantowała, że to będzie coś nowego, na wyższym poziomie. Widziałam poza tym po ludziach, którzy przyszli na pierwsze spotkanie, że chcą czegoś więcej niż tylko biesiad z tej czy innej okazji. I to mi się spodobało.

Na początku – co tu ukrywać – to było chałupnictwo. Doświadczenia nikt nie miał, sprzętu żadnego, kącik w GDK na prowizoryczną siedzibę, ale zapału nam nie brakowało. Co prawda część osób, kiedy przyszło konkretnie działać, wycofało się, ale ci co zostali, nabierali doświadczenia i efekty tego widzimy dziś.
Mnie powierzono organizację części dydaktycznej; to znaczy wyszukiwałam wykładowców, namawiając ich, żeby robili to za darmo, bo pieniędzy też nie mieliśmy. Starałam się, by byli to ludzie, którzy mają coś do powiedzenia, coś co może zainteresować osoby w starszym wieku. Naszym pierwszym wykładowcą był goleniowski psychiatra Tomasz Matławski, który mówił o depresji, później również mój syn, chirurg Marcin Kwietniak z wykładem na tematy onkologiczne. Teraz już tym się nie zajmuję, ale nadal uważam, że wykłady są jednym z ważniejszych elementów działania UTW i że powinniśmy zapraszać na nie głównie ciekawych ludzi z naszego otoczenia, a tych przecież nie brakuje. Oczywiście nie wykluczam sięgania po wykładowców ze Szczecina. Moim zdaniem nie należy jednak robić wykładów na poziomie akademickim, bo na naszym uniwersytecie są różni ludzie i – jak zauważyłam – bardziej im zależy na zdobyciu wiedzy praktycznej, przydatnej w życiu codziennym, niż naukowej wiedzy.

Teraz, ze względów osobistych, mniej w działania UTW jestem zaangażowana. Ale nadal w nim jestem, bo potrzebuję bardzo kontaktu z ludźmi. W UTW regularnie się z nimi spotykam, chociaż obecnie w niewielu formach biorę udział; od początku jestem przewodniczącą Komisji Rewizyjnej, a od kwietnia tego roku – w zespole redakcyjnym naszej gazety „Srebrny Głos”.

Udział w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku polecam każdemu, naprawdę każdemu. Znajdziesz tu nowych przyjaciół, czy kogoś, kto cię po prostu wysłucha. Po tych kilku latach zawiązały się nowe grupy znajomych, którzy dobrze się ze sobą czują i spotykają także prywatnie. Form, jakie UTW oferuje jest wiele, polecam zwłaszcza turystykę. Sama zjechałam kawał świata, to wiem, jakie wrażenia się z takich wypraw przywozi. A dla starszych ludzi to ostatnia szansa, żeby coś zobaczyć i oderwać się od szarości życia. I to niedrogo. Uważam, że UTW powinien rozwijać się w kierunku stymulacji intelektualnej słuchaczy i turystyki wyjazdowej.

Patrząc z perspektywy 5 lat, widzę ogromną różnicę między tym, co było, a tym, co jest. To już nie chałupnictwo, a dobrze funkcjonująca organizacja. I tak trzymać!

Renata Ostoja-Hełczyńska: Nie można żyć samą pracą

Renata Ostoja-Hełszczyńska

w Uniwersytecie Trzeciego Wieku od 2009 roku,
od 2012 roku – sekretarz Stowarzyszenia UTW

Renata Ostoja-HełszczyńskaJestem jednym z nielicznych słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku pracujących zawodowo. Do emerytury jeszcze mi trochę brakuje, więc ktoś może zapytać, dlaczego związałam się ze stowarzyszeniem, które z założenia pracuje w środowisku ludzi „trzeciego wieku”? Odpowiedź jest prosta – bo to jest organizacja inna od pozostałych, oferująca swoim członkom różnorodne formy aktywności, a przede wszystkim skupiająca interesujących ludzi. I chociaż w wielu przypadkach dzieli nas spora różnica wieku, to dobrze się w gronie słuchaczy UTW czuję, a spotkania z nimi sprawiają mi przyjemność. Co ważne, nie wszyscy z wszystkimi muszą się tutaj spotykać. Jedni chodzą na przykład na zajęcia taneczne albo wędrują z kijkami, inni coś tam pichcą, a jeszcze inni uczą się języków obcych. Po prostu korzystają z tej formy, która ich interesuje, albo która pozwala czegoś nowego się nauczyć.
Ja osobiście kontakt z UTW nawiązałam poprzez turystykę, która jest moim hobby. Bardzo lubię jeździć i poznawać nowe miejsca. W 2009 roku jako osoba z zewnątrz pojechałam z UTW na wycieczkę do Zakopanego i mnie „wessało”. Duża w tym zasługa Zosi Michalewicz, z którą szybko nawiązałyśmy bliskie relacje; nadajemy po prostu na tych samych falach. To ona namówiła mnie do zostania słuchaczem UTW. Po czterech latach uważam, że była to mądra decyzja.

Nie ukrywam, że czasem jest mi ciężko pogodzić pracę zawodową z obowiązkami w Stowarzyszeniu. Kiedy byłam tylko zwykłym członkiem, chodziłam na comiesięczne spotkania i jeździłam na wycieczki, co nie było zbyt absorbujące. Ale podczas ostatniego zebrania sprawozdawczo-wyborczego wybrano mnie do zarządu i powierzono funkcję sekretarza. A ja mam taką naturę, że jak już coś robię, to robię… Trochę czasu praca w UTW mi zabiera i zwłaszcza teraz – kiedy spadły na mnie poważne obowiązki zawodowe – jest czasem trudno. Jak jest mi ciężko, to sobie myślę: po co mi to było? Ale kiedy mamy przerwę, widzę, że jest mi to potrzebne. Przecież człowiek nie może żyć samą pracą, bo jak już nie będę pracować, to co mi zostanie – fotel i seriale w telewizji? Nie wyobrażam siebie w takiej roli.
W UTW mogę realizować swoje pasje, mam wielu nowych wspaniałych znajomych, których pewnie nigdy bym nie spotkała. Uniwersytet Trzeciego Wieku to – moim zdaniem – bardzo dobry pomysł na życie, kiedy aktywność zawodową ma się za sobą, dzieci się usamodzielniły, a człowiek chciałby nadal być aktywny.
Polecam wszystkim.

Jan Rutkowski: Nie stać w miejscu

Jan Rutkowski

w Uniwersytecie Trzeciego Wieku od 2008 roku,
od maja 2012 roku wiceprezes Stowarzyszenia

Jan RutkowskiJest takie powiedzenie: stać w miejscu, to się cofać. A ja wciąż odczuwam potrzebę działania i poznawania czegoś nowego. O powstającym w Goleniowie Uniwersytecie Trzeciego Wieku dowiedziałem się przypadkiem, od pani Grażyny Nadobnej, z którą spotkałem się w zakładzie fizjoterapii i rehabilitacji wiosną 2008 roku. Zainteresowało mnie to co mówiła, zadeklarowałem więc swój udział w tym przedsięwzięciu. I tak się zaczęło.
Byłem wtedy „świeżo upieczonym” emerytem i chciałem coś robić, bo nie lubię i nie umiem stać w miejscu. UTW daje mi szansę działania i sensownego spożytkowania energii, a przede wszystkim możliwość bycia między ludźmi. To dla każdego człowieka – kiedy już nie chodzi się do pracy, a dzieci pozakładały własne rodziny – niezwykle ważne. Czasu nagle robi się dużo i nie bardzo wiadomo, co z nim robić. UTW, ze swoją bogatą ofertą, potrafi znakomicie ten czas wypełnić.

Jako wiceprezes Stowarzyszenia zajmuję się głównie sprawami organizacyjnymi, swego rodzaju logistyką. I to jest to, co lubię najbardziej – mieć konkretne zadanie do wykonania. Czy to jest dla mnie duże obciążenie? Tak na to nie patrzę, bo całe życie byłem aktywny, lubiłem się w coś angażować. Nie wyobrażam sobie, żebym miał na emeryturze siedzieć w domu przed telewizorem. To zdecydowanie nie dla mnie.
W UTW podoba mi się wielość i różnorodność form adresowanych do członków, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Podoba mi się inwencja i aktywność zarządu, przede wszystkim naszej prezes Zosi Michalewicz. Tu nie jest tak, że pracuje tylko kilka osób, a reszta biernie włącza się w to, co inni wymyślą i przygotują. W UTW jest wielu ludzi z pomysłami, chętnych do działania i odpowiedzialnie wywiązujących się z tego, czego się podejmują. Jeśli nic nie pokrzyżuje moich planów, nadal zamierzam działać w UTW. Zaufano mi, powierzając funkcję wiceprezesa i nie mogę tego zaufania zawieść, a mnie osobiście to co robię, sprawia satysfakcję.
Polecam Uniwersytet Trzeciego Wieku wszystkim seniorom. To organizacja, która nie tylko daje możliwość kontaktu z innymi ludźmi, ale też rozwija. Człowiek, który się nie rozwija, gnuśnieje, a na to – nawet będąc w wieku emerytalnym – nie można sobie pozwolić.

Kazimiera Charzyńska: Lubię być wśród ludzi

Kazimiera Charzyńska

w Uniwersytecie Trzeciego Wieku od 2008 r.,
członek komisji rewizyjnej pierwszej kadencji, prowadzi kronikę

Kazimiera CharzyńskaMoje pierwsze spotkanie z Uniwersytetem Trzeciego Wieku miało miejsce 30 stycznia 2008 roku. Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów, w którym działałam, otrzymał zaproszenie na zebranie organizacyjne UTW, a ówczesna przewodnicząca zarządu Związku, pani Feliksa Żukowska, wytypowała mnie. I jak już poszłam, to zostałam. Przede wszystkim dlatego, że UTW oferował formy pracy, jakich w PZERiI nie było, a jakie mnie interesowały.
Lubię być wśród ludzi i działać dla ludzi, a tu dostrzegłam dla siebie pole do popisu. UTW otwierał przede mną i innymi starszymi osobami furtkę zachęcającą do wyjścia z domu, dawał szansę na to, by nasze życie nie ograniczało się do telewizora, działki i wnuków. Jest jeszcze przecież tyle do poznania… Ja z tej szansy czerpię pełnymi garściami.

Jakiś czas temu byłam ciężko chora, właściwie nie było już żadnej nadziei. Ale wyzdrowiałam i tak sobie pomyślałam, że skoro Bóg dał mi życie, to widocznie mam coś do zrobienia. A jak mam coś robić, to przecież nie dla siebie, a dla ludzi. W UTW znalazłam swoje miejsce. Mnie osobiście daje możliwość robienia tego, co lubię, ale przede wszystkim poznałam wielu ludzi, z którymi pewnie nigdy bym się nie spotkała.
Dużą frajdę sprawia mi dokumentowanie tego wszystkiego, co w naszym uniwersytecie się dzieje. A dzieje się naprawdę wiele. Poza prowadzeniem kroniki i udziałem w comiesięcznych wykładach, systematycznie uczestniczę w pracach kół nordic walking, chodzę na gimnastykę korekcyjną, zajęcia taneczne, jeżdżę na organizowane przez UTW wycieczki, a od niedawna jestem członkiem redakcji „Srebrnego Głosu”. To wszystko bardzo wypełnia czas, toteż kiedy czasem złoży mnie choroba i muszę być w domu, nie mogę sobie znaleźć miejsca.
Wszystkich, którzy chcieliby na emeryturze żyć aktywnie, zachęcam, by przyłączyli do nas. Każdy tu znajdzie coś dla siebie, bo tu poza rekreacją prowadzone są również formy rozwijające i pozwalające nabyć nowe umiejętności, jak np. nauka języków obcych czy obsługi komputera, bez którego teraz trudno się obyć. Są systematyczne wędrówki z kijkami, zespół wokalny, koło kulinarne i wiele, wiele innych.
Zatem – zapraszam. Ja swojej decyzji nie żałuję.

Regimont Kindur: Człowiek jest istotą społeczną

Regimont Kindur

w Uniwersytecie Trzeciego Wieku od 2012 roku

Regimont KindurO tym, że w Goleniowie działa Uniwersytet Trzeciego Wieku dowiedziałem się na basenie, na który systematycznie chodzę. Nie pamiętam, czy od pana Józefa Bednarza, czy może od pani Zofii Boby. Od kilku lat byłem już na emeryturze, trochę jakby poza głównym nurtem życia, a ponieważ uważam, że człowiek powinien być aktywny niezależnie od wieku, zainteresowało mnie to, co mówili. Człowiek jest istotą społeczną, trzeba spotykać się z ludźmi, coś od nich usłyszeć, coś im powiedzieć, coś razem zrobić… I taką możliwość dostrzegłem w UTW. Przyciągnęły mnie również organizowane przez UTW wycieczki w ciekawe miejsca, w których chętnie biorę udział. Systematycznie chodzę na naukę języka niemieckiego, a ostatnio śpiewam w naszym zespole wokalnym.

Ktoś może pomyśli: starszy poważny człowiek, a wychodzi na scenę i śpiewa… Za studenckich lat śpiewałem, ale potem nie było na to ani warunków, ani czasu. Teraz czas się pojawił, chęci też są, więc dlaczego nie… Mam usiąść w fotelu, na nogi włożyć kapcie, a do ręki wziąć pilota? I co – nic więcej? Czekać na śmierć? Tak żyjąc, człowiek grzybieje, a ja nie zamierzam jeszcze grzybieć. Życie jest jedno i trzeba je mądrze, aktywnie przeżyć. Ostatnio na przykład spisałem wspomnienia z młodości – tak po prostu, z potrzeby serca, emocji i wspomnień, które wracają. Nie tyle dla kogoś, co dla siebie.
UTW daje mi wiele, spotykam tu interesujących ludzi i czegoś nowego mogę się nauczyć na stare lata. W nowym roku akademickim chciałbym skorzystać z zajęć komputerowych, bo moja znajomość komputera ogranicza się do jego włączenia i wyłączenia. A dzisiaj to urządzenie, bez którego trudno się obejść.
Uniwersytet Trzeciego Wieku polecam wszystkim osobom, które już są na emeryturze. Każda forma aktywności seniorów jest dobra, a UTW oferuje taką różnorodność zajęć, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja znalazłem.